w sprawie wstępnych sondaży: euforii brak. (obłożona fatwą przez rodzinę po pierwsze turze, spełniłam swą powinność w stylu "rozłóż nogi i myśl o Anglii", ale nie będę z tej okazji odkorkowywać szampana)
w sprawie szampana: brak. sączę herbatki.
w sprawach innych: fajni są szczudlarze i zupy z sojowym makaronem.
w sprawach jeszcze bardziej innych: przerażają mnie cytaty z Kruka. bardzo.
***
ale, ale. skoro już ericssonujemy (tak troszkę) to koncepcja, iż obecnie za cel stawiam sobie osiągnięcie zdolności do miłości&intymności bez utraty poczucia własnej tożsamości jest piękna&atrakcyjna, z przykrością stwierdzam jednak, że moje "ja" od jakiegoś czasu po omacku szuka latarki, co by poświecić sobie do środka (bo patrzenie w lusterko nie daje zadowalających rezultatów. w zasadzie nie daje żadnych) albo chociaż przeniknąć niepokojącą ciemność najbliższych 44 dni. potem nabędziemy (ja, moje ja i ja) policyjny reflektor. i wtedy, wtedy właśnie SIĘ ZOBACZY.
niedziela, 4 lipca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
wtedy zazwyczaj w latarce przepala się żarówka albo wyczerpują baterie :-D
ale na szczęście wiemy, kto zawsze ma w takiej sytuacji zapasowe baterie, które wyjmuje z trzymanej w kuchni z domowej roboty bomby oklejonej taśmą :-)
:-D
oj tak.
Prześlij komentarz